~4
Poszliśmy razem do parku. Steven i Izzy poszli do sklepu po alkohol. Ja musiałam zostać z Alex i Duffem i udawać, że nie widzę co razem wyprawiają. Jakoś patrzenie jak moja najlepsza przyjaciółka obmacuje się z jakimś facetem, którego prawie nie zna nie jest zbyt przyjemnie, ale w końcu każdy ma prawo robić co chce, prawda? Usiadłam na trawie.
Kiedy do nas doszli Izzy od razu podał mi mojego kochanego nightrain'a. Wzięłam duży łyk, chciałam się porządnie nawalić. Wszystko jakoś mnie wkurwiało.
- Co tego Ci było trzeba? - puścił mi oczko Steven.
Przytaknęłam patrząc dziwnie na blondyna. Izzy wybuchnął śmiechem.
- Adler, ona ma cie za debila. - zaśmiał się ponownie.
- Spierdalaj.
Popatrzył na mnie z wyrzutem i usiadł na ławce oddalonej od nas jakieś 8 metrów.
- Może go przeproś. - powiedziałam.
- Po co? Przejdzie mu.
- Skoro tak sądzisz...
Usiadł koło mnie i podpalił papierosa.
- Chcesz? - zapytał podając mi paczkę. Odmówiłam.
- Uważam, że powinieneś do niego iść. - wróciłam do tematu.
- Mówię Ci nie martw się o niego.
- To twój przyjaciel, to ty powinieneś się o niego martwić.
Wstał i popatrzył na mnie.
- On się tak zachowuje, bo mu się podobasz. No a po tobie widać, że nie jesteś zainteresowana, więc staram się go zgasić.
- Zostaw to mi, a teraz idź do niego.
Nic nie mówiąc odszedł. Usiadł koło Stevena i klepiąc go po ramieniu mówił coś. Adler zaczął się uśmiechać i zerkać w moją stronę. Miałam tylko nadziej, że nie nagadał mu jakiś głupot.
Kiedy wrócili do mnie Steven się głupio uśmiechał. Lubiłam ten śmiech, był taki zarażający, ale starałam się zachować twarz i nie odwzajemniłam mu uśmiechu.
- I co? - zapytałam.
- Co ma być? Jest w porządku. - Izzy usiadł znów koło mnie i zabrał mi moją butelkę. - Można prawda?
- Nie! Oddawaj!
Próbowałam mu ją wyrwać, ale był za silny. Napił się i oddał mi ją perfidnie się uśmiechając.
- Mogłeś sobie kupić. - wytarłam butelkę.
- Miałem nadziej, że się podzielisz.
- To się myliłeś.
Zapadła cisza.
- Violet, a bierzesz? - zapytał Steven przerywając ciszę.
- Czy ćpam? - przytaknął. - Nie.
- Grzeczna z ciebie dziewczynka.- wyszczerzył się.
- Byś się zdziwił.
- No nie wiem. To ta...no...koleżanka twoja...
- Alex. - przerwałam Izziemu.
- Tak, tak Alex. To ona się wydaje bardziej niegrzeczna, a i tak niczego wyjątkowego nie robi. Tylko się puszcza. Dziwka.
- Nie mów tak o niej!
- No właśnie Stradlin, trochę szacunku do kobiet.
- E tam pieprzyć je. - spojrzałam na niego pytająco. - To znaczy, bez urazy oczywiście.
- Pieprzony dziwkarz.
- Kurwa no, one same tego chcą. Że są głupie to już nie moja wina.
- Ty nie jesteś wcale od nich mądrzejszy...
Odwrócił się ode mnie. Niech się teraz obraża. Czemu kobieta, która sypie z wieloma mężczyznami jest dziwką, a facet który robi to samo dostaje pochwały od swoich kolegów? Najwidoczniej dla takich to zaliczenie jakieś pustej laski jest szczytem chwały.
- Teraz jak małe dzieci będziecie się obrażać?! - powiedział Steven. - To, że macie inne zdanie nie znaczy, że musicie się tak zachowywać, to śmieszne. Mnie ktoś ciągle obraża, ja jakoś nie biorę tego do siebie. A gdy ktoś o tobie coś powiewie Izzy od razu fochy strzelasz. To jest zabawne i to cholernie.
Popatrzyłam z dumą na Adlera. Może to co powiedział nie było najmądrzejsze na świecie, ale się postawił i to było ważne.
- On ma racje Izzy. - złapałam go za ramię.
- Wiem - schował głowę w dłoniach, śmiejąc się.
- Z czego się śmiejesz?- zapytałam.
- Ze Stevena. - popatrzyliśmy na niego pytająco. - Jest taki śmieszny gdy coś mówi na poważnie.
- Wcale nie!
- Teraz ty będziesz się zachowywał jak 'małe dziecko'?
- Mam do tego prawo!
- Masz, ale nie znaczy, że musisz się tak zachowywać. Pamiętasz?
Przytaknął niechętnie i usiadł koło nas na trawie. Dalej się całkiem nieźle bawiliśmy. Śmialiśmy się i robiliśmy sobie żarty z Alex i Duffa. To było dobrze spędzone popołudnie.
Do domu odprowadził mnie Izzy, który wyznał, że nie obraża się zawsze gdy ktoś coś o nim powie gdy mu się coś nie spodoba, tylko moje słowa go tak zabolały. Nie rozumiałam czemu akurat moje, ale to że nie przejmuje się zawsze co o nim powiedzą, wydało mi się szczere i nie dziwne, raczej normalne.
Skoro już zostawiłaś u mnie ślad to postanowiłam się odwdzięczyć.
OdpowiedzUsuńCiężko cokolwiek powiedzieć mi o opowiadaniu i to nie tylko dlatego, że nie znam Gunsów (tzn. kilka kawałków na krzyż lubię, ale że znam cały zespół to nie powiem ;P), ale dlatego, że kurcze mało jest tego tekstu jak na cztery rozdziały. Czytam wiele opowiadań (z tematyki potterowskiej) i jestem przyzwyczajona do obszerniejszych części.
Jeśli mam być szczera to na razie nic ciekawego się nie dzieję. Takie pitu pitu, pierdu pierdu.
Odpycha mnie fakt, że 16 letnie dziecko ubiera się jak puszczalska, do tego gówniara łazi nie wiadomo gdzie, pali, pije - maksymalnie odpychające. Nie chciałabym mieć nic wspólnego z taką dziewuchą. I czemu ona nie chodzi do szkoły? Wywalili ją? Nie zdziwiłabym się.
Ale tak poza tym to jest w miarę przyjemnie pomimo tego, że się tak szybko nic nie dzieje.
Pozdrawiam.
Narv,dziękuję że przeczytałaś.
UsuńTo nie są rozdziały.Mogę nazwać to jedynie małymi cześćiami.Rozdział rozpoczyna coś nowego w książce ;) a na ja nie dzielę na nie.
Wiadomo,że ktośkto słuchałby i bardziej znał Gunsów mogły wiecej powiedzieć,rozumiem.
Tak,zrobiłam z niej puszczalską,ale taki był plan.Wszystkie moje wcześniejsze opowiadania były ułożone i o ludziach,którzy byli ustatkowani i nie szaleli bardziej w zyciunawet w młodości.
Nie należy to do opowiadań o szybszej akcji,to o Gunsach,jak żyli z perspektywy Violet.Taką ją stworzyłam i taka miała być w moich zamiarach.
16,która pali...na ogół mam doczynienia nawet z 13 latkami które pala i "piją".To jest tylko element dodatkowy.
Dziękuję,za szczerą opinie.
Pozdrawiam,również.
Ładnie piszesz dialogi. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy,
trzyraszple.blogspot.com
Przyjemny rozdział, podoba mi się i czekam na więcej ;3
OdpowiedzUsuńZapraszam, u mnie nowa notka:
http://anasiek.blogspot.com/
Świetny rozdział, ogólnie bardzo wciagnął mnie twój blog, czekam na kolejne rozdziały i obserwuję ;3
OdpowiedzUsuńhttp://cytruska.blogspot.com/
Podoba mi się twój blog :)
OdpowiedzUsuń+ piszę książkę, zapraszam na 8 rozdział http://niezniszczalnaa.blogspot.com/2012/12/szkolenie.html
ucieszyłabym się z komentarza, ponieważ jako młoda pisarka, zależy mi na tym... z góry dzięki. :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSuper *__*
OdpowiedzUsuńZapraszam na bloga, który został przeniesiony : jaram-sie-jak-garfield-lazania.blogspot.com/ ; )