piątek, 23 listopada 2012

Także ten,to znowu ja.
Oks,więc podziele sie dzisiaj z Wami pierwszą częścią,mojego opowiadania.Jest amatorskie,cóż pisane przez czternastolatkę ._. na wstępie muszę jednak uprzedzić Was,ze mam skłonnośc do pisania o latach 80-tych :3
Opowiadanie jest o zespole Guns N'Roses,nie róbcie mi tego i powiedzcie ,że znacie ;]

Zwięźle podsumuwując miłego czytania :3 

                                                      

Była 5.00 nad ranem, wracałam właśnie z imprezy mojego kumpla. Zapewne wyglądałam jak jedno wielkie nieszczęście. Włosy miałam strasznie potargane, rozmazany makijaż, poplamioną bluzkę, do tego głowa mnie cholernie bolała. Po prostu kocham mieć kaca... Szłam zataczając się po Sunset, gdzie na szczęście było jeszcze mało ludzi.
Idąc usłyszałam, że ktoś na mnie gwizdnął. Odwróciłam się, był to jakiś blond pojeb, który podszedł do mnie.
- Masz papierosy?
Myślałam, że go zabije. Marze tylko o wygodnym łóżku, oczy mi się same zamykają, a on z jakimiś pierdołami wyskakuje.
- Nie, nie mam!
- Co tak się denerwujesz, kochana.
Odwróciłam się od niego i zaczęłam znów podążać drogą do domu. Nie miałam ochoty prowadzić z nim jakiś głupich dyskusji. Niestety ucieczka mi się nie udała i zatrzymał mnie, łapiąc mnie za ramię.
- Czego chcesz? - zapytałam.
- Chce fajki.
- Mówiłam Ci, że nie mam.
- Jak to? Wali od Ciebie petami na kilometr.
- Może mi się skończyły?! Zostaw mnie w spokoju!
Uśmiechnął się, ale tak bardzo szczerze i przyjaźnie, że sama też się uśmiechnęłam.
- Nazywam się Steven i przepraszam, że Cie tak męczę, ale nikt nie chce dać mi fajek, a nie mam przy sobie kasy żeby je kupić i...
- Naprawdę muszę już iść, pa.- przerwałam mu.
Odeszłam od niego i poszłam szybko do domu. Trochę mi było żal tego Stevena, bo wiem jaki to ból, kiedy się chce zapalić, a nie ma się czego, ale w końcu nie jestem po to żeby stawiać wszystkim papierosy.
Kiedy byłam już w domu, miałam siłę tylko dość do łóżka.
Obudziłam się po 14.00. Od razu poszłam do kuchni i wzięłam jakiś lek przeciw bólowy, który popiłam całą butelką wody mineralnej. Zrobiło mi się lepiej, do czasu gdy do kuchni nie wlazła laska mojego ojca.
- Gdzie byłaś?! Tata się o Ciebie martwił?! - krzyknęła.
- Zamknij się! - złapał za obolałą głowę.
- Tylko mu wstyd przynosisz!
- Wstyd to ty mu przynosisz, puszczalska dziwko.
Mój ojciec jest dość znanym biznesmenem w Los Angeles. Moja mama umarła kilka lat temu na raka, od tego czasu do domu są sprowadzane same dziwki, przynajmniej tak wyglądają. A ta, która z nami mieszka jest chyba najgorsza. Ma się za moją matkę i mówi co mam robić, co mnie wkurwia w niej najbardziej. Ale będzie jeszcze gorzej, bo mój ślepy ojciec jest w niej tak zakochany, że zamierza z nią wziąć ślub. Życie jest niesprawiedliwe.


6 komentarzy:

  1. Świetne opowiadanie, i wcale nie takie amatorskie ;3
    + obserwuję ;D

    http://anasiek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny blog . masz talent do pisania . : *
    obserwuję . <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeejku !!! To jest Świetne ! ;D .. Czekam na znacznie więcej ;d
    Przeczytam dalej.. Prosze pisz mi na blogu jak bd następne części ;) http://domi816.bloa.pl/ - Serdecznie Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej,dzięki ,dobrze wiedzieć,że komuś się podoba ;) dzięki ;*

      Usuń